OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Leszno – Zbąszyń (359)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2020-10-27 (historia)

[Pokaż/ukryj poszczególne odcinki]
Punkt (województwo) km km taryfowy
[Pokaż/ukryj poza zasięgiem]
  Leszno  (P)
0,000 0
 
 
  Marysiewice  (P)
3,593
 
 
  Wilkowice  (P)
5,084
 
  11,535
 
 
  Włoszakowice  (P)
17,893
 
 
  Boszkowo  (P)
21,968
 
 
  Starkowo  (P)
24,850
 
 
  Błotnica  (P)
26,411
 
 
  Perkowo  (P)
29,025
 
  32,946
 
 
  Nowy Solec  (P)
35,276
 
 
  Wroniawy  (P)
39,107
 
 
  Nowy Widzim  (P)
41,982
 
 
  Wolsztyn  (P)
46,089
 
 
  Tuchorza  (P)
53,552
 
  58,395
 
 
  Stefanowo  (P)
62,775
 
  66,637
 
 
  Zbąszyń  (P)
68,878
Stan linii « Pokaż/ukryj

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji | Jak dodać nowe zdjęcia?

Komentarze:

[pokaż/ukryj starsze ⇅]

  • #16 (odp. na #15) wasiukibic (2020-10-14 18:23:35)
    Mam, tylko nie wiem, czy mi się chce zawracać gitarę o takie rzeczy.
    Pytanie, czy tak bardzo Cię boli, że z państwowych pieniędzy utrzymywana jest ta i jej podobne linie kolejowe, w obliczu np. przepierdzielonych 70 baniek na wybory korespondencyjne, 2 mld na TVPropaganda, respiratory Szumiego, ośmiorniczki u Pana Sowy. Ciskasz się o kursy niewielkiego szynobusu, gdy nie tak dawno marszałek sejmu latał sobie prywatną taryfą do Rzeszowa. Naprawdę, jest wiele innych miejsc w kraju, gdzie można przyoszczędzić hajs nie wydając go na pierdoły, lub nie przytulając kasy do własnej kiermany. Redukcję sieci kolejowej już przerabialiśmy, do niczego dobrego to nie doprowadziło. Chcesz powtórki z rozrywki? Skleroza?
    Spójrz na to z drugiej strony - dla wielu ludzi te pociągi to nie tylko okno na świat ale także być albo nie być - możliwość kształcenia się, pracy, skorzystania z usług, czy zwykłego wyjścia do ludzi. Pojeździj sobie po tych fyrtlach, pogadaj z ludźmi, ile dla nich znaczy połączenie z Lesznem. Widać nigdy nie doświadczyłeś czegoś takiego jak wykluczenie komunikacyjne i z czym to się je, co na własnej skórze odczuli mieszkańcy wielu miast i wsi. Dlaczego patrzysz na świat jak pachołek Sorosa, dla którego liczą się ino cyferki w exelu, a nie liczy się los innych ludzi?
  • #17 Prochiron (2020-10-14 19:23:47)
    #16 "70 baniek na wybory korespondencyjne, 2 mld na TVPropaganda, respiratory Szumiego, ośmiorniczki u Pana Sowy. Ciskasz się o kursy niewielkiego szynobusu, gdy nie tak dawno marszałek sejmu latał sobie prywatną taryfą do Rzeszowa." - dokładnie, w tym właśnie rzecz. Czym innym byłoby utrzymywanie na siłę kursów na linii Kozia Wólka - Wygwizdów (przepraszam za kolokwializm), po której nikt nie jeździ ani niczego nie przewozi, na koszt lokalnego samorządu, który w ten sposób tylko marnotrawiłby pieniądze, a zupełnie czym innym jest zapewnienie, częściowo na koszt publiczny, komunikacji zbiorowej, która jest w danym miejscu po prostu potrzebna. Z mojego, laickiego, punktu widzenia wygląda to tak, że większa miejscowość bez połączenia kolejowego to miejscowość w pewnym sensie odłączona od świata. W przypadku likwidacji połączenia Leszno - Wolsztyn cała masa uczniów i innych osób dojeżdżających do miasta powiatowego musiałaby po prostu przerzucić się na autobusy lub prywatne samochody, korkując w ten sposób miasto. Swoją drogą jest też pewna ironia losu w tym, że wiele małych wsi, jak Pierzchno czy inne Ruchocice dzięki szczęśliwemu położeniu mają połączenie kolejowe, a miasta w rodzaju Kargowej dostępu do kolei nie mają. No ale jeśli przyjmiemy czysto rynkowe spojrzenie, to o tego typu połączeniach rzeczywiście nie może być mowy. Usługi publiczne charakteryzują się jednak nieco innymi celami, wszak nie każdy korzysta z autostrad czy tramwajów, a pieniądze publiczne i tak na to idą.
  • #18 (odp. na #15) do re mi (2020-10-14 19:57:20)
    Polecam Ci do przeczytania książkę Karola Trammera "Ostre cięcie, Jak niszczono polską kolej". Tam oprócz przyczyn tego, co spotkało większość linii regionalnych, są wymienieni z nazwiska ludzie, którzy do tego doprowadzili. Tacy, jak ty - miłośnicy cyferek w excelu, dla których ważniejsze było "zaoszczędzenie" kosztem ludzi, byle tylko utrzymać się na stołku. Poza tym polecam włączyć samodzielne myślenie, Wyłączyć wiadomą TV, oprócz cyknięcia fotek popytanie ludzi w okolicy na tematy kolejowe i przyjęcie ich punktu widzenia do wiadomości.
    PS. Jechałam całkiem niedawno z Wrocka do Świdnicy tym samym kursem, co ty w sierpniu (czwartek, okolice południa, KD "Wielka Sowa"). Od Wrocławia jechał zapełniony w ok. 80 %, w Świdnicy na ZKA do Dzierżoniowa przesiadło się ok. 75% z ludzi, którzy dojechali do Świdnicy - 90% zapełnienia początkowego + dosiadki po drodze. Skoro lubisz cyferki, to sobie policz opłacalność kursu. Aha, skład to tzw. RegioShark. Powodzenia).
  • #19 lol (2020-10-14 21:40:43)
    Faktycznie Wasiu ma rację co do tego S0r0sa ... Kolego Adolfie (hmm) - od kiedy to przewozy osobowe przynoszą zyski ? Bo chyba mnie coś minęło w ostatnich latach ...
  • #20 wasiukibic (2020-10-15 10:17:25)
    Adolf - weź pigułkę i zapraszam do dalszej, rzeczowej dyskusji.
  • #21 (odp. na #18) Łukasz Kiąca (2020-10-15 16:41:42)
    Czytam tę książkę - bardzo fajna zarówno dla miłośników kolejnictwa, jak i zainteresowanych polską polityką i historią. Autor prostym językiem mówi wprost o patologiach, gospodarce bezładu ("polnische wirschaft") i zabetonowanych układach w branży. Jeśli ktokolwiek chce coś zdziałać pozytywnego to staje się wrogiem estabilishmentu (np. Tomasz Moraczewski, były prezes Przewozów Regionalnych, ojciec pomysłu InterRegio czy Piotr Rachwalski - były prezes KD, który musiał odejść bo nie był z tej opcji politycznej, która zdobyła władzę). Wiem coś na ten temat - sam pracowałem we Wrocławiu w jednej z firm kolejowych państwowych, jako specjalista w biurze zarządu i też musiałem odejść, bo zdawałem niewygodne pytania dt. polityki spółki. Dano mi dwa rozwiązania - albo odejdę sam za porozumieniem stron albo będę mieć duże problemy. Moje intencje były szczere - pokochałem tę pracę, zżyłem się z zakładem, chciałem rozumieć jak wszystko działa, by pracować skuteczniej i stałem się nieostrożny. Zapomniałem, że w tym kraju (w sumie nie tylko w tym) ludzie sami nie są święci, a każdy każdego podejrzewa o nieczyste intencje i nie ma tu miejsca dla "naiwnych ideowców". Cytując Jacka Kaczmarskiego "Łotr łotra toczy kropidłem świętoszka". Teraz jestem tokarzem w fabryce, skupiam się na konkretnej robocie i jestem szczęśliwy z dala od bagna zwanego polityką. A kolej? Kolej to hobby i niech hobby pozostanie.
  • #22 (odp. na #19) Łukasz Kiąca (2020-10-15 17:00:00)
    Pociągi InterREGIO, kursuje w latach 2009-2015 początkowo były bardzo dochodowe, dopóki nie rozpoczęła się wojna o nie, między Przewozami Regionalnymi, a grupą PKP, wspierane przez wiceministra infrastruktury Juliusza Engelhardta.
    Poza tym pociągi KD po kilku latach funkcjonowania zaczęły bodajże w 2016 czy 2017 r. Przynosić rosnące zyski przy niezmienionym poziomie dofinansowania.
    Innymi słowy przewozy pasażerskie mogą być dochodowe, jeśli oferta jest atrakcyjna i kontroluje się koszty.
  • #23 Łukasz Kiąca (2020-10-15 19:16:10)
    Powiązanie oferty przewozów pasażerskich z towarowymi miało sens w czasach istnienia finansowania skrośnego tj. pokrywania deficytów jednego obszaru działalności operacyjnej z przychodów z innego. Taki system funkcjonował do 2001 r. na PKP oraz funkcjonuje do dziś np. Na Kolejach ukraińskich. Obecnie przewozy pasażerskie są zamawiane i finansowane przez samorządy, więc niezależnie od przewozu towarów. Tylko niewielki odsetek uruchamianych pociągów pasażerskich to przewozy komercyjne.
    Doświadczenia krajów takich jak Niemcy, Czechy czy Szwajcaria pokazują, że oferta przewozowa jest wtedy atrakcyjna, gdy siatka połączeń jest gęsta, częstotliwość kursowania pociągów wysoka, a czas przejazdu krótki. W Polsce takimi wzorcowymi przykładami są linie Poznań Gł. - Wągrowiec oraz Trzebnica - Wrocław Gł. Dwukrotne zwiększenie ilości pociągów spowodowało 3,5 krotny wzrost liczby pasażerów. Więcej pociągów (każdego rodzaju) to niższy koszt uruchamiania jednego połączenia, gdyż koszty stałe, jakie ponosi zarządca bez względu na ilość pociągów jakie kursują na danej linii, rozkładają się na większą ilość składów. W 2013 roku komisja europejska zakwestionowała praktyki PLK polegające na tym, iż poza kosztami wynikającymi ze zwiększonego zużycia infrastruktury oraz marży dolicza ona koszty stałe do każdego jednego pociągu uruchamianego na danej linii, zawyżając znacząco stawki za dostęp do infrastruktury, zniechęcając przewoźników do uruchamiania większej liczby połączeń. W przeszłości prowadziło to do redukcji ilości par pociągów na danych liniach, a w konsekwencji zwiększanie kosztów uruchomienia jednego pociągu. Tak tworzyło się błędne koło. Ograniczeniami w uruchamianiu większej liczby pociągów jest przepustowność linii. Na jednotorowych zależy oda od ilości mijanek i czynnych posterunków ruchu. PKP kasowało je ze względów oszczędnościowych nie patrząc na tracone w perspektywie czasu korzyści. Jeśli pociągów jeździ mało i rzadko to pasażer nie będzie czekał na pociąg tylko wsiądzie samochód. Podobnie z przewozami towarowymi. Przykład - GS w miejscowości X kupował 50 ton węgla na miesiąc (ok 2 węglarki). Miał swoją bocznicę odchodzącą od najbliższej stacji położonej 5 km dalej. Kupował go w kopalni położonej 300 km dalej. PKP ponosiło określone koszty utrzymania tej bocznicy. Chcąc je ciąć postanowiło ją zlikwidować. Aby to zrobić zmieniło zasady korzystania z niej na tzw. komercyjne czyli przerzuciło koszty utrzymania na GS po to by zniechęcić go do zamawiania towarów koleją. Użytkownik bocznicy otrzymał, poza zwykłym rachunkiem na kilkaset złotych za podstawienie wagonów, informację, że jeśli chce dalej korzystać z bocznicy to będzie musiał płacić 10 tys. zł miesięcznie za utrzymanie toru. GS stwierdza, że mu to się nie opłaca i przestaje zamawiać węgiel pociągami. PKP kasuje bocznicę, myśląc, że teraz GS te dwie węglarki miesięcznie będzie zamawiany do najbliższej stacji i brakujące 5 km przewiezie samochodem. GS natomiast kalkuluje taki scenariusz i stwierdza, że przeładunek na ten kawałek jest kosztowny, czasochłonny i upierdliwy i zwyczajnie mu to się nie opłacna. Kupuje lub wynajmuje ciężarówki, które mu ten węgiel przewiozą bezpośrednio z kopalni. Kolej straciła klienta i dochody z przewozów na linii prowadzącej do stacji.
    Takie są zasady psychologii konsumenckiej w zakresie wyboru usług transportowych. W latach 60 tych w Wielkiej Brytanii za czasów rządów ministra Richarda Beechinga popełniono ten błąd, iż uważano, że uda się utrzymać 95% dotychczasowego ruchu pasażerów i towarów kasując linie dojazdowe. W latach 1964-1974 zlikwidowano 45,5 % wszystkich linii kolejowych w Zjednoczonym Królestwie tracąc bardzo duży odsetek mlientów.
  • #24 Prochiron (2020-10-15 21:50:42)
    #23"Jeśli pociągów jeździ mało i rzadko to pasażer nie będzie czekał na pociąg tylko wsiądzie samochód." Niedawno pomyślałem dokładnie o tym samym. Mieszkając, przykładowo, w takim Janowcu Wlkp. i nie mając połączenia kolejowego z Gnieznem, chcąc dostać się do Poznania trzeba na stację dojechać samochodem 20-kilka kilometrów. A jak już się w ten samochód wsiądzie, to pojedzie się raczej już nie do Gniezna, tylko prosto do celu. I tutaj powstaje rzeczywiście błędne koło. Pytanie tylko jak zapatruje się Pan na argument o realnym braku zapotrzebowania na daną linię? Z jednej strony podaż wynika z popytu, ale przecież mechanizm ten działa również w odwrotną stronę, o czym zresztą Pan wyżej wspomina. Czy powrót sieci kolejowej może przyczynić się do przejścia transportu osobowego z samochodów do pociągów? Bo wydaje się, że tylko w takim scenariuszu, czyli zmianie nawyków konsumenckich, tworzenie gęstej sieci lokalnej może być na dłuższą metę opłacalne, jakkolwiek tę opłacalność rozumieć. Zresztą jestem ciekaw, jak wyglądałyby wyniki operacyjne na takiej linii Leszno-Jarocin, gdyby dokonano optymalizacji przewozów we wszelkich aspektach, które Pan porusza. Mogłoby się nagle okazać, że taka "nierentowna" linia zaczyna przynosić konkretne zyski i ludzie chcą tymi pociągami jeździć, skoro odjazdy są np. co godzinę.
  • #25 (odp. na #20) Adolf Nowak de Piaskowski (2020-10-25 02:17:14)
    Pisałem w temacie Wrocławia Głównego 06.08 następująco:"PR 14:04 do Kędzierzyna - znowu null."
    Tymczasem wczoraj, w sobotę 24.10 jednak teraz o godz. 14:40 do KK (relacja wydłużona do Raciborza realizowana jak uprzednio PR Opolskie) a mimo soboty zapełnienie do Opola duże, do Brzegu nawet > 60%.
    I znowu, mimo soboty, "wpadło na skład" w ostatniej chwili sporo "pacjentów".

    Tymczasem w Poznaniu pociągi KW wyjazdowe po południu jadą puste nawet w tygodniu na Nowy Tomyśl/Zbąszynek..
    Tak samo jest z relacjami IC do Zbąszynka/ZG/GW/FF (4! kierunki) a także na Wrocław.

    Jest więc duże zróżnicowanie lokalne metropolii, ale na pociechę dodam że i 30 lat temu byłem zaskoczony ruchem i specyficzną atmosferą na Głównym (WG - do czasu remontu który wszystko zmienił niestety) w porównaniu do Poznania.

    I znowu wracając do Wrocka, zauważyłem większy ruch na IC na kierunku Opole.

[Dodaj nowy komentarz]

Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Leszno – Zbąszyń (359)

Do zapisu

Trwa zapis, proszę czekać...