OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Grodziec Mały – Kolsko (305)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2017-11-14 (opisy)

[Pokaż/ukryj poszczególne odcinki]
Punkt (województwo) km km taryfowy
[Pokaż/ukryj poza zasięgiem]
  Grodziec Mały  (D)
0,000 0
 
 
  Bogomice  (D)
3,588
 
 
  Kamiona  (D)
5,972
 
 
  Chociemyśl  (D)
8,423
 
 
  Kotla  (D)
10,947
 
 
  Krzepielów  (F)
17,789
 
  23,589
 
  28,805
 
  33,395
 
 
  Ciosaniec  (F)
35,953
 
 
  Kolsko  (F)
42,494
Stan linii « Pokaż/ukryj

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji | Jak dodać nowe zdjęcia?

Pisanie komentarzy dostępne jest jedynie dla zalogowanych użytkowników.

Komentarze:

[pokaż/ukryj starsze ⇅]

  • #4 Staszek T. (2018-11-06 09:26:54)
    Mam takie pytanie: czy według miłośników kolei mamy żyć w ciągle istniejącym skansenie i nie rozwijać się? Chodzi mi o prezentowane w wielu miejscach tego serwisu święte oburzenie, gdy jakaś nieczynna od x lat linia kolejowa ma zostać przerobiona np. na ścieżkę rowerową. Dla wyjaśnienia: ja również interesuję się kolejnictwem w Polsce, lubię zachowane zabytki tej techniki - ale według mnie nie da się pozostawić wszystkich czy nawet większości nieczynnych linii kolejowych. Wiem, że takie opuszczone linie kolejowe mają swój "klimat", cieszę się, gdy są używane np. do okazyjnych przewozów pasażerskich - ale nie da się i nie ma sensu wszystkiego zachować. Podobnie jak skanseny prezentujące dawne zabudowania wsi - jest tam zgromadzonych ileś budynków, ale nikt rozumny nie nakaże większości starych budynków zachować przy istnieniu - nie dałoby się tak na dłuższą metę żyć. Oczywiście, pewne wybitnie znaczące zabytki powinny pozostać dla potomności, ale jeżeli podobna linia kolejowa jest zachowana kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów dalej, a np. omawiana nikomu nie służy, to może tą czy inną warto "poświęcić", aby był z tej przestrzeni jakiś pożytek - np. jako ścieżka rowerowa. Kto powiedział, że jakiś akcentów kolejowych przy niej nie można zaprezentować, żeby podkreślić przeszłość tego miejsca?
  • #5 (odp. na #4) Maciej (2018-11-06 10:46:11)
    Staszku, wszystko zależy od tego jak rozumiemy słowa „nowoczesność” i „rozwój”. Każdy z nas jest inny, stąd różne spojrzenia na takie tematy. Dotyczą one wielu sfer - począwszy od systemów światopoglądowych i filozoficznych, poprzez sprawy związane z techniką, a skończywszy na zwykłych gustach i tzw. prozie życia. Przykładowo, dla jednego farmy wiatrowe są oznaką nowoczesności, inny z kolei oceni je jako degradację krajobrazu oraz wartości kulturowych i estetycznych regionu. Jeden woli żyć w świecie poprzecinanym autostradami, z wybrzeżem morskim pełnym apartamentowców oraz miastami poddanymi rabunkowej urbanizacji, drugi z kolei nowoczesność widzi w harmonii z przyrodą chronioną w rozsądny sposób na miarę XXI w. Podobnych przykładów można by mnożyć. Jeden woli rozłożyć cywilizację na łopatki podążając ślepo za ekonomicznymi wskaźnikami, drugi widzi w tym skrajnie niebezpieczną grę prowadzącą do konfliktów i ogólnej degrengolady. Podobnie jest z koleją. Pragmatyczni i „mieszczańscy” Czesi widzą w tym potencjał, a u nas jest różnie.
  • #6 (odp. na #4) wasiukibic (2018-11-06 11:43:17)
    Potencjał każdej z rozbieranych linii należy ocenić indywidualnie. Osobiście nie uważam, że należy użalać się nad każdym metrem toru po odludziach, tutaj mamy jednak do czynienia z miejscowością zamieszkaną przez niemal 5 tyś. ludzi, w dodatku odwiedzaną chętnie przez turystów. Pytanie: czy ktoś pokusił się o zrobienie symulacji potoków podróżnych, zanim zdecydowano się na rozbiórkę linii i utworzenie w jej śladzie ścieżki rowerowej, czy po prostu z góry założono, że jeżeli PKP zlikwidowało tam przewozy pasażerskie w pierwszej połowie lat 90. XX wieku, to nie ma sensu, aby sobie tym zawracać głowę? Drugie pytanie, czy lokalne samorządy/społeczności były zainteresowane reaktywacją tej linii kolejowej? W naszym pięknym kraju jak nie narobisz rabanu w mediach i nie walczysz pięściami, to właściwe urzędy zazwyczaj palcem w bucie nie kiwną, żeby cokolwiek zrobić. Tutaj w dodatku jest kiepska sytuacja, bo Głogów leży w dolnośląskim, a Sława (mimo że Śląska) w lubuskim. O ile sytuacja kolei lokalnej czy regionalnej na Dolnym Śląsku jest taka sobie, o tyle w lubuskim jest dno. Nie raz i nie dwa samorząd i społeczeństwo mieszkające w powiecie wschowskim żałowało, że podczas reformy administracyjnej trafiło pod Zieloną Górę zamiast pod Poznań czy Wrocław.
  • #7 ... (2018-11-06 15:46:21)
    Ja bym chciał bardzo by do Sławy jeździł pociąg, już dość rabanu zrobili z linia 371 teraz kolejna chcą zniszczyć
  • #8 (odp. na #4) wasiukibic (2019-03-18 21:28:03)
    Staszku, pozwolisz że odpowiem na twoje pytanie, będąc bogatszy o garść informacji oraz obserwacji własnych zdobytych na miejscu. Od kilkunastu lat trwa intensywny proces suburbanizacji Głogowa po tej stronie Odry (głównie w Serbach ale także i w Szlichtyngowej), co pociąga za sobą stały wzrost liczby pojazdów samochodowych poruszających się po mostach drogowych oraz ul. Kamienna Droga, będącej jednocześnie częścią drogi krajowej 12. Dodatkowo w Serbach, tuż przed mostem drogowym nad Starą Odrą dołącza do niej droga wojewódzka nr 319, którą dojeżdżają mieszkańcy Sławy czy Kotli. O tym jak duży panuje ruch na DW 319 miałem okazję przekonać się ostatniej niedzieli, kiedy to mimo dnia wolnego mijał mnie sznur pojazdów (osobowe, autobusy, ciężarówki) od strony Sławy. Prawdziwy armagedon nastał przed przeprawą mostową nad Starą Odrą, kiedy to ruch na DW 319 niemalże ustał, bo po DK 12 ciągnął powolutku kolejny sznur aut od strony Wschowy. I tak praktycznie aż do Bramy Brzostowskiej. Porozmawiałem sobie chwilę z jednym starszym panem, który twierdził, że taka sytuacja nie należy tutaj do rzadkości, a w przypadku stłuczki czy kiepskiej pogody ruch potrafi być sparaliżowany. Lepiej pojechać sobie rowerem (i faktycznie ruch rowerowy był również spory). Dla odmiany brak ruchu pasażerskiego do Wschowy, po ledwo używanej 14 oraz całkowita likwidacja kolei do Serbów, Szlichtyngowej czy Kotli. Były już nawet niedorzeczne pomysły, żeby jedną nitkę mostu kolejowego nad Odrą przerobić na jezdnię dla samochodów... Ktoś powie, że to przecież małe miasteczka lub wręcz wioski - praktyka jednak pokazuje, że zapotrzebowanie na transport jest, wystarczyłby jednoczłonowy szynobus do Sławy czy Szlichtyngowej, żeby z przeciążonej DK 12 zdjąć przynajmniej część ruchu lokalnego. Przeprawa drogowa nad Starą Odrą się sypie, Gdaka klei ją co jakiś czas ale bez poważniejszego remontu się nie obejdzie, co oznacza niemal pewny paraliż też części miasta i jego suburbii. Wprawdzie planowana jest budowa obwodnicy Głogowa wraz z nową przeprawą nad Odrę, tylko czy do tego czasu istniejące mosty wytrzymają?
  • #9 (odp. na #8) wasiukibic (2019-03-20 22:44:32)
    Pod tymi linkami można sobie co nieco poczytać ciekawostek dotyczących tej linii oraz ruchu, u schyłku jej eksploatacji:
    http://www.glogow.pl…
    https://pl.misc.kole…
    Gdzieś w zakamarkach pamięci mam jeszcze wywiad z kolejarzem z Leszna, bodajże długoletnim naczelnikiem drogówki, który stwierdził, że odcinki Grodziec Mały - Sława Śląska i Wschowa - Lipinki Głogowskie były najbardziej kłopotliwe w utrzymaniu w zimie, a po intensywnych opadach śniegu - nieprzejezdne. Pociągi potrafiły stać unieruchomione w zaspach po kilka dni. Nie bardzo gramotnie było też ułożyć obiegi pociągów pasażerskich, bo priorytetem były zawsze przewozy na 14. Sława przez długi okres czasu miała priorytet obsługi od strony Leszna, mimo że sporo ludzi stamtąd dojeżdżało do pracy w głogowskich hutach miedzi. Pada nawet stwierdzenie, że po likwidacji ruchu kolejarzom w Lesznie spadł kamień z serca...
  • #10 Jacek (2019-04-01 15:30:28)
    Nie wiem czy wtedy PKP posiadało pługi wirnikowe czy tylko rozpychowe i w jakiej ilości, co świadczyło by o słabym parku maszynowym niedostosowanym do panujących warunków atmosferycznych.W krajach alpejskich byłoby to nie do pomyślenia.
  • #11 (odp. na #10) wasiukibic (2019-04-01 18:17:42)
    Mowa tu o latach 60. i 70. XX wieku, więc już były. W tym samym wywiadzie gość jednak przyznaje, że priorytetem dla nich była linia Poznań - Wrocław oraz 14, więc w pierwszej kolejności tam wysyłano sprzęt. Lepiej będzie jak poszukam tego artykułu i wrzucę skan.
  • #12 Jacek (2019-04-02 12:53:17)
    Tzn.że mieszkańcy innych miejscowości niż przy liniach 14,271 byli traktowani jako druga kategoria i tu niestety wychodzą braki sprzętowe do akcji zima żeby utrzymać ciągłość ruchu.
  • #13 (odp. na #12) wasiukibic (2019-04-02 16:54:59)
    To samo masz w przypadku zimowego utrzymania dróg - jest hierarchia i nic na to nie poradzisz. 14 i 271 jako linie o znaczeniu państwowym miały priorytet w utrzymaniu przejezdności. Z drugiej strony, jak kilkuset pracowników hut miedzi w Głogowie nie dojechało do roboty, to też miało to swoje konsekwencje dla gospodarki.

Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Grodziec Mały – Kolsko (305)

Do zapisu

Trwa zapis, proszę czekać...