Wydrukuj | Historia kolei w Sudetach | Strona główna

Filip Karoński
NIEPEWNOŚĆ POGRANICZA
"Nowe Sygnały"

Część pierwsza

Sieć linii kolejowych, przecinających granicę Niemiec i c.k. monarchii w okolicach dzisiejszego Wałbrzycha i Kłodzka powstała dopiero w ostatnim ćwierćwieczu ubiegłego stulecia. Podstawą do jej stworzenia była czeska linia Choceň - Broumov, otwarta 26 lipca 1875 roku. Dokładnie rok później, 26 lipca 1876 r., przedłużono ją o 4 kilometry do położonych tuż przy granicy Otovic. Po raz pierwszy kolej przekroczyła granicę w tym rejonie dopiero 15 maja 1877 roku, gdy Towarzystwo Kolei Wrocławsko-Świdnicko-Świebodzkiej uruchomiło 35-kilomertowy odcinek ze Szczawienka (Sorgau) do Meziměstí (Halbstadt). Dzięki temu Meziměstí od razu awansowało do rangi stacji węzłowej i granicznej. Trzecim odcinkiem, istotnym dla komunikacji na tym terenie, a jednocześnie drugim, przekraczającym granicę, był oddany do eksploatacji 5 kwietnia 1889 roku szlak ze Ścinawki Średniej do wspomnianych Otovic, znacznie skracający połączenie Broumova ze Śląską Koleją Górską, a za jej pośrednictwem także i z Kłodzkiem czy Kamieńcem.

Ukształtowana wówczas siatka połączeń funkcjonowała w niezmienionej postaci przez następne 50 lat. Do najbardziej istotnych zmian w tym okresie trzeba zaliczyć przybycie pierwszej lokomotywy elektrycznej na stację w Meziměstí 1 czerwca 1914 roku (po elektryfikacji linii ze Szczawienka) oraz pojawienie się taboru ze znakiem ČSD po odzyskaniu niepodległości przez Czechosłowację.

Od 9 maja 1945 roku, gdy Broumov został zdobyty przez jednostki Armii Radzieckiej, zarząd nad miastem stopniowo przejmowały tworzące się czeskie organy. Z tamtego trudnego okresu zachowało się niewiele dokumentów, opisujących wydarzenia z żelaznych szlaków. Jednym z nich jest "Kronika stacji w Broumově", z której obszerne fragmenty chciałbym tu przytoczyć:

"(...) Na broumowskiej stacji nowi, czescy mieszkańcy miasta zjawili się po południu 21 maja 1945 roku. Ich pociąg dotarł tam pod eskortą pociągu pancernego Armii Czechosłowackiej "Marszałek Stalin". Po błyskawicznym przejęciu pobliskich stacji już następnego dnia ruszyły pociągi pasażerskie z Broumova przez Meziměstí do Polic nad Metují. Zawieszono natomiast kursowanie wszystkich pociągów pasażerskich na linii do Ścinawki Średniej (przecinającej dopiero co wytyczoną granicę). Wkrótce ruszyły i planowe pociągi towarowe, lecz na szlaku do Ścinawki (...) przeważały transporty Armii Czerwonej. Zawiadowca broumowskiej stacji pozostawał w ciągłym kontakcie z wojskowymi komendantami pobliskich miast: Broumova i Náchodu. Pod pretekstem wyrównania przebiegu granicy na swym odcinku żądał zajęcia Ziemi Kłodzkiej, do której nie dotarło jeszcze ani polskie wojsko ani władza. Co więcej, radziecki komendant Kłodzka wzywał dowódcę stacjonującego w Broumově czechosłowackiego pociągu pancernego "Moskwa" do zajęcia przez wojsko okolic Kłodzka. Na żądania zawiadowcy władze wojskowe zawsze odpowiadały, że obszar ten nie może być zajęty bez rozkazu, każdorazowo jednak zapewniając go, że Ziemia Kłodzka wkrótce zostanie w całości przyłączona do Czechosłowacji. W owym czasie tereny te były ziemią niczyją - jak zapewniali mieszkańcy Broumova, zatrudniani przy wypadach pociągu pancernego na polską stronę po węgiel dla parowozowni w Meziměstí. Na ponawiane żądania bromuowskiego zawiadowcy o zajęcie chociaż węzła w Ścinawce Średniej (dzięki czemu pod kontrolą czechosłowackiego wojska znalazłaby się dwutorowa linia z Kłodzka do Wałbrzycha, bocznica do kopalni węgla kamiennego oraz boczna linia do Radkowa) zareagowano dopiero 14 czerwca, tj. już po zajęciu pobliskich miast przez Wojsko Polskie i wycofaniu garnizonu Armii Czechosłowackiej ze Ścinawki."

Część druga

Po wkroczeniu na Ziemię Kłodzką oddziałów Wojska Polskiego oraz napływowej ludności polskiej w czerwcu 1945 roku stosunki między nimi a Czechami uległy znacznej poprawie. Zamieszkujący te tereny od dawna mieszkańcy masowo opuszczali swe domostwa, szukając schronienia po drugiej stronie granicy. Osłabienie antagonizmów znalazło swe odbicie także w cytowanej uprzednio "Kronice stacji w Broumově":

"Początek 1946 roku jednogłośnie uznano w Broumově za obiecujący, jeśli chodzi o kontakty z Polakami. Wówczas silnie odczuwano brak węgla, zwłaszcza w przemyśle włókienniczym północno-wschodnich Czech. Do podtrzymania pracy wielu fabryk przyczyniły się dostawy z polskich kopalni w Ścinawce Średniej i Nowej Rudzie. Częściowo z tych dostaw zaspokojono także potrzeby parowozowni ČSD. W styczniu 1946 roku na broumowskiej stacji odnotowano wyjazd 30 próżnych składów węglarek i przybycie 30 pociągów pełnych węgla dla Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej. W lutym zanotowano 11 takich transportów, a w marcu - pięć. Oprócz tego w styczniu odnotowano tranzyt 5 próżnych składów węglarek MÁV i CFR do Wałbrzycha oraz także pięć pociągów jadących z powrotem z węglem dla Węgier i Rumunii. Osiemnastego marca 1946 roku na granicy państwowej w Tłumaczowie Polacy wyrwali 80 metrów torów i odwieźli je do Ścinawki Średniej. Na telefoniczne pytanie zawiadowcy stacji w Broumově o przyczynę takiego postępowania odpowiedziano, że chodzi jedynie czasowe wyłączenie toru. Już nad ranem szlak miał być przejezdny. Nie był. Do przerwania tego połączenia z polskiej strony doszło prawdopodobnie dlatego, że Polacy obawiali się interwencji ze strony czeskiej z powodu nasilających się manifestacji w sprawie powrotu Ziemi Kłodzkiej do Czechosłowacji".

W ten sposób zostało przerwane najkrótsze połączenie kolejowe między Wałbrzychem a Kłodzkiem. Linia przez Nową Rudę była wówczas nieprzejezdna, ponieważ w czasie działań wojennych zniszono most tuż za Ścinawką. Kierując się strategicznym charakterem owej trasy już 8 czerwca 1946 r. oddano do eksploatacji w tym miejscu prowizoryczny most drewniany, który ze względu na swe wymiary (wys. 30 m, długośc 220 m) budził ogromne zainteresowanie - zyskał nawet miano "mostu śmierci". Jak donosi bromowska kronika, "(...) luka na szlaku w Tłumaczowie istniała aż do 27 listopada 1946, tj. do chwili włożenia brakującego odcinka przez Polaków. Ruchu na tej linii jednak nie przywrócono". Na ślepo zakończonym polskim odcinku do Tłumaczowa także nie przywrócono komunikacji pasażerskiej. Linia ta służyła tylko jako bocznica do powstałych w okresie międzywojennym kamieniołomów i zakładu przetwórstwa kamienia, wytwarzającego tłuczeń na potrzeby drogownictwa i kolejnictwa.

Notatki na kolejnych stronach kroniki informują, że w międzyczasie, 6 maja 1946 r. uruchomiono bezpośrednią komunikację pasażerską na granicznym odcinku z Meziměstí do Mieroszowa (noszącego wówczas nazwę Mirowsk). O kursowaniu pociągów pasażerskich do Otovic nic nie pisano, jedynie w sierpniu 1946 wspomniano o wykolejeniu się pociągu osobowego relacji Otovice - Broumov.

Taka nagła poprawa w lokalnej komunikacji pasażerskiej zaprzeczała prowadzonej wtedy polityce narodowościowej, w ramach której wysiedlano zamieszkującą te tereny od dawna ludność niemieckojęzyczną. Także i kolej zapisała się niechlubną kartą w wysiedlaniu Niemców. Tylko w 1946 roku zorganizowano 22 transporty, w których wywieziono ponad 22 tys. osób pochodzenia niemieckiego do wszystkich czterech stref okupacyjnych Niemiec. Skonfiskowaną przez państwo ziemię oraz drobne zakłady rzemieślnicze przekazywano przesiedleńcom z przyległych powiatów wschodnich Czech, ze Słowacji oraz reemigrantom z zagranicy. Według polskiego "Urzędowego Rozkładu Jazdy i Lotów", ważnego od 14 lipca 1946 roku, na trasie między Słońskiem (taką nazwę nosiło w tamtym okresie Szczawienko) a Meziměstí (tab. 150) kursowały wówczas dwie pary pociągów relacji Słońsk Zdrój - Mirowsk, cztery pary w relacji Wałbrzych Dzietrzychów (później Wałbrzych Gł.) - Mirowsk oraz dwie pary pociągów międzynarodowych z Wałbrzycha Dzietrzychowa do Meziměstí. Ponadto w wykazie stacji na odcinku między Mirowskiem a Meziměstí uwzględniono nieistniejący dziś przystanek osobowy w Golińsku, na którym jednak pociągi nie zatrzymywały się. Linię ze Ścinawki Średniej do Tłumaczowa w tymże rozkładzie (tab. 144) wymienia się jako "narazie nieczynną". Zwracają uwagę stosowane tymczasowe nazwy stacji: Ścinawa Średnia i Tuczyn oraz usytuowany na 6 km szlaku przystanek w Tuczynie Dolnym.

O późniejszych losach tej linii wspomina jeszcze cytowana wcześniej broumowska kronika, według której "dnia 30 sierpnia 1949 dopuszczono tranzytowy przejazd polskich pociągów towarowych przez Broumov, w celu ułatwienia transportu pyłu węglowego z kopalni w Średniej Ścinawce do Wałbrzycha". Dalszych zapisów niestety brak.

P.S. Cytaty z powojennej kroniki stacji w Broumově pochodzą z czasopisma czeskiego Klubu dráhařů - "Tulák po drahách" nr 2 z 12.04.97 r.


(c) Filip Karoński. Wszelkie prawa autorskie należą do autora materiału i są zastrzeżone.
Opracowanie internetowe (c) Wojciech Michalski 2001. Przedruk za zgodą.