OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Kobylin – Legnica Północna (362/382)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2022-01-17 (historia)

Legenda (Wygenerowano dnia: 2022-05-10) | Mapa prędkości (Wygenerowano dnia: 2022-01-01)

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji | Jak dodać nowe zdjęcia?

Komentarze:

[pokaż/ukryj starsze ⇅]

  • #17 (odp. na #16) wasiukibic (2021-07-23 11:01:44)
    Zbrodniczy system sowiecki został nam narzucony siłą, ale co innego było znosić go z pokorą, bo nie było innego wyjścia, a co innego tęsknić za systemem, którego reprezentantem i zbrojnym ramieniem była armia czerwona. Sowieci nieraz i nie dwa udowodnili, że w przemysłowej likwidacji "wrogów ludu" są niezgorszymi specjalistami niż Adi i jego chłopcy. Niestety, historię piszą zwycięzcy i wciąż w części społeczeństwa pokutuje mit bohaterskiego sołdata wyzwalającego nas z rąk faszystów, a później broniącego w bratnim sojuszu z Ludowym Wojskiem Polskim granic PRLu. Zawiłości wielkiej polityki mają nas wpływ o tyle, że jesteśmy zbyt słabym krajem, aby w pojedynkę, czy nawet w grupie kształtować choćby i nasze europejskie podwórko. A każde z mocarstw, czy to będzie USA, Rosja, Chiny czy Niemcy z UE zawsze będą chciały załatwiać w Polsce swoje interesy i nie ma co tego negować. Sztuka jest w tym, aby przy okazji zachować jak najwięcej z naszej wolności, tożsamości, interesu narodowego, bezpieczeństwa i ogólnie pojętego rozwoju kraju i obywateli. Jeżeli komuś pasuje żyć pod jarzmem okupacyjnej armii, która legitymizuje system tłamszący wiele z tego, co wymieniłem, to przykro mi, ociera się to o masochizm i niezbędna tu jest albo edukacja, albo leczenie psychiatryczne, chyba że mówimy tu o osobach, które były wtedy w nomenklaturze i spijały śmietankę.
    P.S. Wiele gałęzi polskiego przemysłu istniało tylko dlatego, że nienażarty, sowiecki kolos siorbał wszystko, co tylko produkowała nasza gospodarka - od skarpetek po komputery, a bilans tej wymiany handlowej był dla nas niekorzystny, o czym powstało już kilka naukowych opracowań. Pisałem już o tym, że z takiej fabryki "Carina" w Gubinie niemal codziennie jechał kilkudziesięciowagonowy skład z butami do Obwodu Kaliningradzkiego, a jak ciężko było wtedy (80. lata) z butami w polskich sklepach, to chyba doskonale pamiętasz. A takich "Carin" było w skali kraju setki, jak nie tysiące.
  • #18 (odp. na #17) Stanisław Stanisław (2021-07-24 11:59:50)
    Myślę, że hobbystyczna strona internetowa na temat kolei nie jest dobrą platformą do politycznych dyskusji. Wasiu Ty znowu o wielkiej polityce, a mój wpis, jak i wpis Kolegi Łukasz Kiąca był bardziej przyziemny, odnoszący się do prostych ludzi, Rosjan, Polaków, gdzie moim zdaniem nie ma tak jednoznacznych ocen jak czarne – białe, tylko są tysiące odcieni szarości. Myślę, że nikt zdroworozsądkowy nie tęskni do żadnych zbrodniczych, autorytarnych systemów, nie ważne czy byłych, istniejących czy tworzących się obecnych itp. Ja żyłem w PRL, i nie wycinam tego z mojego życiorysu. Dorastałem, uczyłem się i nikt mi niczego nie narzucał. Chciałem iść na pochód I majowy – to szedłem, chciałem iść na procesję Bożego Ciała, też szedłem. Jak nie chciałem, to po prostu nie uczestniczyłem w tych wydarzeniach. Nikt nie zabraniał mi samodzielnie myśleć, chodzić na religię, czy do kościoła, bo to był mój wolny wybór – do czasu jak ulokowano lekcje religii w szkole – wówczas wybrałem etykę.

    Nikt nie zabraniał mi uczyć się o Jagielle, Sobieskim, Kościuszce, o Piłsudskim, Wrześniu 1939, Narviku, Bitwie o Anglię, Studziankach, o AK, Monte Cassino, Powstaniu Warszawskim czy zdobyciu Berlina. Byłem zawsze dumny z bycia Polakiem i z dokonań Polaków, w różnych dziedzinach życia, na przestrzeni wieków i w XX w (w tym w PRL-u). Człowiek samodzielnie myślący i czytający książki pisane przez mądrych ludzi, zawsze wyciągał słuszne wnioski nie ważne jaka narracja i propaganda panowała w TV, w gazetach czy w radio. Uważam, że Polacy, nigdy nie byli zniewoleni tak, aby zatracić swoją tożsamość narodową, „wolność ducha” i poczucie dumy z tego, że „jestem Polakiem”. Dla mnie, tak jak pisałem, są tysiące odcienie szarości, a nie jednoznaczne definiowane czegoś jako czarne (złe) – białe (dobre). Nie staram się też „wybielać” czy „wynaturzać” trudnych momentów, w których działania „Władz” lub zwykłych Polaków, do dziś są wstydliwą kartą historii naszego kraju, a przykładów można by wymieniać setki. Nie przekładam tego jednak na zwyczajnych, prostych ludzi, w tym szeregowych żołnierzy radzieckich, którzy stacjonowali na terenie Polski, a o których m.in. wspominał we wpisie Kolega Łukasz Kiąca (pisząc co czuli opuszczając nasz Kraj, a czego był świadkiem), a co Ty skomentowałeś „Precz z Sowiecką armią okupacyjną”... Przecież Kolega Łukasz nie gloryfikował Armii Czerwonej, tylko pisał o zwykłych ludziach, często dalekich od wszelkiej polityki, których wśród Rosjan nie brakowało i nie brakuje (tak jak we wszystkich nacjach świata). Cóż winny był prosty żołnierz np. z nad Urala powołany do wojska (ja pamiętam zasadniczą służbę wojskową, odbyłem ją w pilskiej podchorążówce w latach 90-tych i wiem jak to jest w wojsku), którego wsadzono do wagonu i wysłano do Polski.

    Z żołnierzami radzieckimi miałem bezpośredni kontakt w NRD, gdzie, będąc na praktykach zawodowych zbierałem jabłka w olbrzymim sadzie. Żołnierze ci stacjonowali obok, i co ciekawe, także zbierali jabłka dorabiając do żołdu. Po początkowych „podchodach” i dość „zimnych kontaktach”, z biegiem dni, coraz bardziej „przybliżali się do nas”, tak zwyczajnie, po ludzku. Interesowali się naszymi dziewczynami z klasy, flirtowali z nimi. Rozmawialiśmy o sporcie, muzyce, filmach (tych „zgniłych” z Zachodu, o których więcej wiedzieli od nas), takie rozmowy o wszystkim i o niczym, o d... Maryni i księżycu... Zapamiętałem też, że „nurkowali” pomiędzy drzewa, jak pojawiał się na drodze wojskowy gazik z ich przełożonymi. Padając na ziemię chowali się w trawie. Przyczyna była prosta, nie można było im kontaktować się z cywilami pracującymi w sadzie. Spotykaliśmy ich każdego dnia, trochę pohandlowaliśmy - kupowaliśmy m.in. „samogonkę”, ktoś kupił czapkę z czerwoną gwiazdą, inny jakieś odznaki, jeden z kolegów pas wojskowy... na koniec wymieniliśmy na pamiątkę jakieś pierdoły itp. Do dziś mam odznakę z Leninem (pamiątkową XXV Zjazdu KPZR), którą wziąłem na pamiątkę od jednego z żołnierzy, niestety nie pamiętam jego imienia, pamiętam tylko, że jak poprosiłem go o nią, powiedział „Stasziek, na ch... ci on (w sensie Lenin)”, ale dał mi ją, bo nikt już nie chciał jej kupić (przyniósł ją na handel, wiedział, że na bazarach w Polsce są chętni na takie „pamiątki”, była jesień 1989 r. i w Polsce było już po wyborach czerwcowych. Z tego co pamiętam, niektóre koleżanki wymieniły adresy z „sołdatami”... To byli zwykli, młodzi chłopcy. Nie w głowie było im rozmawiać o Breżniewie, o polityce czy Kraju Rad. Wspomniana odznaka z Leninem, nie ma dla mnie żadnego politycznego wydźwięku, jest zwykłą pamiątka po czasach minionych, po praktyce w sadzie, w nieistniejącym już NRD i po zwykłym żołnierzu Armii Czerwonej, o którym nie wiem nic, co się z nim stało (pamiętam, że wraz z kolegami, wspominał coś o Afganistanie, nie pomnę jednak teraz, czy część z nich przybyła do NRD z Afganistanu, czy mieli tam być dopiero wysłani).

    Ale na bok wspomnienia. wracając do początku mojego wpisu, tak jak pisałem, uważam, że strona o historii kolei, dworcach, infrastrukturze kolejowej i liniach kolejowych nie jest dobrym miejscem do „wynurzeń” natury politycznej, choć rozumiem też, że niekiedy nie można uciec przed „polityką”, dobrze jednak by było, aby dotyczyła ona spraw sensu stricte kolejowych.
  • #19 (odp. na #18) wasiukibic (2021-07-24 23:27:48)
    Nie ja zacząłem temat, ale w obliczu postawionych publicznie tez przedstawiłem swoje kontrargumenty. Przykro mi, jeżeli poczułeś się urażony, ale pewne tematy są dla mnie drażliwe. Nie znamy się bliżej, nie wiemy co wpłynęło na ukształtowanie poglądów interlokutora. Jak widzisz, staram się jednak nie cenzurować wypowiedzi ludzi z odmiennymi poglądami, jeżeli mają one sens i są przedstawione na pewnym poziomie, nawet jeżeli nie dotyczą stricte tematyki strony. Ja szanuję twoje zdanie - Ty uszanuj moje. Jeżeli chciałbyś kontynuować temat - zapraszam na priv.
  • #20 (odp. na #16) Łukasz Kiąca (2021-07-25 00:17:51)
    1. Analiza stanu gospodarki i społeczeństwa ZSRR na przełomie lat 80-tych i 90-tych oparta na źródłach opisowych (artykuły w internecie, nieistniejący już blog ekonomiczny, filmy dokumentalne na YT, w tym Polskiej Kronice Filmowej) oraz relacjach ludzi, którzy naocznie to wszystko widzieli. Kiedyś zasłyszałem na plaży historię opowiadaną przez jedną kobietę, która opowiadała, jak w 1990 r. pobierała zasiłek i postanowiła wyjechać do ZSRR (do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej). Nie pamiętam czy na wakacje, czy sobie dorobić. Mówiła, że zebrała wszystkie zasiłki rodzinne, mieszkaniowe, kuroniówkę itp. i pojechała. W Polsce były to bardzo skromne pieniądze natomiast, gdy zapoznała się z cenami na terenie radzieckiej Ukrainy to okazało się, że pozwalały na całkiem dostatnie życie. Okazało się, że pensje na Ukrainie były tak niskie, że ludzie tam naprawdę biednie żyli, a ona na samych zasiłkach czuła się przy nich jak można pani. Zresztą zarówno kraj jak i sam naród (narody) był bardzo zacofany i zaniedbany, przynajmniej na prowincji. W niewielkiej miejscowości, gdzie przebywała podstawę komunikacji stanowiły zdezelowane autobusy tamtejszego odpowiednika PKS tzw. ogórki, a same domy to były drewniane chaty, zapyziałe, bez bieżącej wody i gazu.
    2. Tak, pamiętam czasy inflacji z lat 1989-1994 i denominacje. Ciężkie czasy, gdy pensje i emerytury nie nadążały za cenami i non stop trzeba było je waloryzować. Moi rodzice starali się wówczas o mieszkanie spółdzielcze. Wg ówczesnych zasad potrzeba było 10% wkładu własnego. Co wpłacili na konto spółdzielni to inflacja zaraz zniwelowała i z np. 8% robiło się 3. Wkładu nikt nie waloryzował. Dopiero mobilizując wszystkie siły i pożyczając pieniądze udało się wpłacić całą kwotę i oczekiwać na odbiór kluczy. Gdyby nie pomoc dziadków, którzy mieli działkę i pole (0,5 Ha) i wspierali nas dostarczając warzyw, owoców, przetworów i mrożonek, to byśmy przymierali głodem. Na YT jest sporo fragmentów "Wiadomości" TVP i Polskich Kronik Filmowych, które traktują o problemach ekonomicznych zwykłych ludzi na przełomie PRL i III RP.
    - upadki fabryk i PGR-ów
    - ciągle zmieniające się przepisy uniemożliwiające prowadzenie działalności usługowej
    - masowe zawieszanie działalności gospodarczej przez małe i mikro przedsiębiorstwa, co jeszcze pogłębiało bezrobocie (cytując PKF był to "paradoks, iż nie ma pracy w kraju o takim deficycie usług")
    - spadki realnych zarobków
    - wyrejestrowanie samochodów, bo ludzi nie było na nie stać
    - deweloperzy, którzy mieli mieszkania na sprzedaż lub do dokończenia, ale nie mogli uzyskać kredytów w banku,
    - wstrzymana sprzedaż nowych samochodów przez FSO, (mimo zaległych dostaw na przedpłatę) bo nie można sprzedawać poinflacyjnego samochodu po przedinflacyjnej cenie,
    - niedopinające się budżety miast i województw,
    - wstrzymywane inwestycje itp.
    Ale były i dobre strony tamtego okresu. Ustawa o podatku VAT wprowadzona w 1991 zaczęła w praktyce obowiązywać dopiero w 1994 r. podobnie jak konieczność rozliczania się z PIT-u. Do tego czasu, kto był sprytny i zaradny ten potrafił się szybko dorobić jak np. znajomy mojego nauczyciela materiałoznawstwa z technikum, który dorobił się majątku importując tirami z Chin kije do mioteł i mopów (nawet nie całe komplety).
  • #21 113 (2021-07-25 10:42:14)
    Widzę sporo dyskusji o polityce, ale tak w temacie zapytam; Panowie, czy w przyszłości linia z Kobylina do Legnicy zostanie reaktywowana oraz zelektryfikowana, czy raczej taki plan odpada?
  • #22 (odp. na #21) wasiukibic (2021-07-25 12:14:39)
    Linia na odcinku od Rawicza do Legnicy rozebrana, na części już zbudowano ścieżkę rowerową. Ani województwo dolnośląskie, ani rząd w ramach Kolei + nie ma tam w planach niczego. Wąsosz, Wińsko i Prochowice zostały teoretycznie na zawsze pozbawione kolei.
    Na odcinku wielkopolskim ruch do cukrowni w Miejskiej Górce, dalej może jakieś drezyny. Podczas niedawnego remontu dla celów ruchu towarowego odcinka Rawicz - Miejska Górka, poruszono temat udrożnienia całego odcinka Rawicz - Kobylin, PLK i ministerstwo stwierdziły wprost, że kładą na to laskę. Oczywiście, "trwają pracę nad budżetem inwestycji na lata 2021-2027", "należy przeanalizować", "niewykluczamy", blablabla. Jedyna nadzieja w samorządach - gminnych, powiatowych i wojewódzkim - szczególnie gminy i powiaty leżące na trasie były zainteresowane tematem, więc niewielka szansa jest. Tylko, że genialne PLK podczas modernizacji stacji nie odbudowały krawędzi peronowej 1a dla Kobylinki i nawet, gdyby udało się uruchomić przewozy, to w Rawiczu będzie za ciasno.
    Elektryfikacja to już wyższy poziom abstrakcji.
  • #23 113 (2021-07-25 16:58:02)
    Wasiu. To, że ścieżka powstała na starotorzu nie znaczy, że linii nie da się odbudować. Ścieżkę zawsze można przerzucić na bok i może biec wzdłuż torów. To jest jedno z idealnych rozwiązań dotyczących takowych problemów. Ogółem elektryfikacja linii jest złym pomysłem z tego co piszesz. Czy nawet tak samo nie byłaby opłacalna nawet gdyby odcinek z Krotoszyna do Leszna został zelektryfikowany?
  • #24 Paweł Skup (2021-11-04 18:52:02)
    Znalazłem taką informację:
    "Z dniem 1 maja [1932 r.] włączona została do sieci polskich kolei państwowych i przydzielona do poznańskiej dyrekcji kolei kolej prywatna Rawicz-Kobylin".
    Niestety, nie mogę uzupełnić tabelki, ponieważ w zdarzeniach nie ma opcji "zmiana właściciela".
  • #25 Ciekawy (2021-11-26 23:08:21)
    Na Wikipedii jest zdjęcie SA134 Kolei Dolnośląskich w Pątnowie Legnickim z datą 2016. Skąd on się tam wziął? Nie mogę znaleźć żadnych informacji na ten temat, wszędzie czytam, że już wtedy nic tam nie jeździło.
  • #26 (odp. na #25) Andrzej Klauza (2021-11-27 12:52:26)
    To była impreza Dolnośląskie Zakamarki III. Trasa przejazdu: Legnica – Węgliniec – Jankowa Żagańska – Żagań – Rokitki – Duninów – Rokitki – Legnica – Pątnów Legnicki – Legnica – Jerzmanice Zdrój – Krzeniów – Jerzmanice Zdrój – Legnica.

[Dodaj nowy komentarz]

Sekcja komentarzy służy wymianie informacji, poglądów, oraz innych informacji pomiędzy użytkownikami Bazy. Prezentowane tutaj treści nie mogą być odbierane jako oficjalne stanowsko administratorów strony w jakiejkolwiek kwestii.
Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Kobylin – Legnica Północna (362/382)

Do zapisu

Trwa zapis, proszę czekać...