OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Sokółka – Suwałki (40)

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2018-03-18 (opisy, historia)

<== | Galeria | ==>
Data: 2021-06-19
Autor: Michał Kłosowski
Napisz e-mail
Odcinek Płociczno koło Suwałk – Las Suwalski
Zamieszczono: 2022-01-08

Galeria użytkownika Michał Kłosowski

Prawdziwa auta szlaku w tej okolicy - poza niosącym się długim echem szumem pociągów doświadczymy jedynie zwierzyny.

Widok w kierunku Lasu Suwalskiego. Słońce już zaszło, rodziła się natura.

Licencja: Można wykorzystać poza serwisem 'bazakolejowa.pl' z podaniem źródła i autora [?]

Tagi: sygnalizacja/słupki/znaki itp.; szlak (trasa)/pojedyncze tory.

Zaproponuj tagi

Podobiekty:

Dodaj podobiekty
Odsłon : 177
: 6

Zaloguj się by móc zagłosować.

Obiekty:

Komentarze:

  • #1 Michał Kłosowski (2022-01-14 13:29:11)
    Przy okazji tej fotografii, na której "przemyciłem" wątek przyrodniczy, chciałem Was na weekend zapytać - czy macie jakieś anegdotki, przeżycia z dziką zwierzyną na takich szlakach?
    Ja mam dwie. Jedna - bażant. Szedłem sobie wzdłuż torów, dokumentując to i owo, a tutaj nagle jak nie wyskoczy metr od człowieka z trawy kolorowy dziad... Zawał serca murowany.
    A druga akcja była właśnie tam, pod Suwałkami, w lesie. Spędzałem tam noc, na dziko, przy torach, to były najkrótsze noce roku. Było już ciemno, zmysły oszalały, przedzierałem się przez puszczę nieco po omacku, lekko z sercem na ramieniu, wówczas bodźce na człowieka działają niesamowicie. A tutaj nagle gdzieś za mną zerwała się taka właśnie sarna... :D Podskok serca do gardła, tętno kosmiczne. To była piękna, ale przerażająca noc!
    Najlepsze były te pociągi, których przejazd był słyszalny już na długie kilometry, nim ujrzałem łunę świateł - echo diesla i szumu węglarek niósł się niesamowicie przez puszczę.
  • #2 Łukasz Kędzierski (2022-01-14 17:27:48)
    Ja mam dwie anegdotki z perspektywy pasażera. Jechałem przed modernizacją linią 219, SA106+bonanza, okolice Kaliszek, ograniczenie do chyba 10 km/h, maszynista trąbi i trąbi, wychylam się, a tam żuraw idzie przed pociągiem i nie chce zejść, trwało to dobre 2 minuty. Druga, w okolicach Wężówki przed Wydminami, jechałem Mamrami, nagle gwałtowne hamowanie, pociąg się zatrzymał na skraju lasu i w tym momencie widzę ogromne stado jeleni przebiegło przez tory, to było coś, pozdrawiam.
  • #3 wasiukibic (2022-01-14 19:58:31)
    Eksploracja lk 384 podczas polowania. Po zejściu pod leśny wiadukt, okazało się, że gałgan leżący jakieś 10 m ode mnie to wilk, który schronił się tam, wystraszony nagonką. Popatrzyliśmy sobie w oczy przez kilkanaście sekund i obydwaj wycofaliśmy się, najpierw spokojnie, po czym każdy puścił się pędem w swoją stronę - ja z rowerem pod pachą. I tak biegnącego, z tym rowerem w ręku napotkali mnie myśliwi, który wyjaśnili, że natrafili na 4 osobowe stado wilków, które rozdzieliło się, a dwa uszły z terenu polowania. Ja najprawdopodobniej natrafiłem na młodego osobnika, przez co wyszedłem z tej przygody ino ze strachem.
    Eksploracja EC Szombierki, oddział nawęglania, nad halą kotłów. Nie miałem świadomości, że wieżyczka to dom dla wielu ptaków. Jak na złość zadzwonił telefon i to całe tałatajstwo wystraszyło się i zaczęło latać bez ładu i składu po całym pomieszczeniu, zderzając się na wzajem i we mnie; klimat niemal jak u Hitchcocka.
    Wizyta pod tarczą rozrządową w Gliwicach z Centraxem. Zagadalimy się i wdepnąłem w miękkie coś, co okazało się zdechłym dzikiem. Waliło ode mnie trupem, aż do domu, a musiałem wrócić jeszcze pociągiem do Wrocka.
    Podobna historia na Dynamit AG w Krzystkowicach, w jednym ze zbiorników pływały spuchnięte zwłoki, chyba sarny, czy jelenia. Kumplowi strzeliło do łba, żeby porzucać w toto kamieniami. Ja uciekłem, bo wiedziałem czym to "pachnie". Mina kumpla ochlapanego różnymi "elementami" padliny i wymiotującego później w krzakach - bezcenna.
    Wejście na most nad Odrą w Koźlu. Przepuściłem skład towarowy, który okazało się, że pieprznął w wypłoszoną sarnę. Rozorał jej cały bok; masakryczny widok, musiałem koło niej przejść, żyła jeszcze i chyba jakiś czas się męczyła.
    Powrót z Lubska do Żar, boczną drogą, po zmierzchu, ja już na oparach, przysypiam na rowerze, nagle pobudka - bo okazuje się, że jestem w środku stada przebiegającego w poprzek tej drożyny, chyba sarny. Na szczęście żadna na mnie nie wleciała. Dalsza jazda do Żar na zwiększonych obrotach o 50%.
    Powrót (jeszcze bonanzą) z gór, chyba z Jeleniej Góry. Jechałem w boksie z panią z pieskiem, chyba biglem, przemiły, ale cwany zwierzak. Widział, że z plecaka wyciągam żarcie, nie zamknąłem go i to był błąd. Po obwąchaniu wsadził łeb do środka i zapierdzielił mi taśkę z kanapkami i poszedł sobie kawałek dalej, czego nie zauważyliśmy. Oczywiście uszczknął co nieco z zaopatrzenia (jedna kanapka powędrowała do jego żołądka). Byłem bardziej rozbawiony, niż zły.
    Było trochę tego...
  • #4 Sławomir Kurek (2022-01-15 17:34:08)
    Parę lat temu robiłem zdjęcia i szedłem wzdłuż toru wylotowego z Żagania do Małomic. Czuję odurzające wyziewy - im dalej idę, tym bardziej nie do zniesienia. Okazało się, że przy torze leżało ścierwo dzika.
  • #5 (odp. na #1) Opolanin (2022-01-16 15:56:46)
    Liczne przygody z wyskakującymi bażantami przed nosem z krzaków- norma, idzie się do tego przyzwyczaić. Wąskotorówka w Bieszczadach między Maniowem a Balnicą spotkaliśmy niedźwiedzia, ale całe szczęście tylko chrumknął i poszedł w swoją stronę ponownie my, ale już znacznie szybszym i niepewniejszym krokiem i o wiele głośniejszymi rozmowami.
    Druga to taka mniej dzika zwierzyna, czerwcowe słoneczne popołudnie po 15, stacja w Opolu pod Op1 (naprzeciwko tej nastawni jest schronisko) wylegiwały się trzy koty przy krzyżownicy w rozjeździe, przejechał szynobus, patrzę, stoi jeden jakiś taki zdziwiony a pozostałe dwa dość nienaturalnie powykręcane, szczegóły pominę. Szybko je posprzątali, jak wracałem po 18 to już tylko barwne ślady zostały na podkładach.
  • #6 Krzysztof Rus (2022-01-17 08:37:08)
    Moja przygoda zdarzyła się około 12-13 lat temu. Miało to miejsce gdzieś na południowym odcinku LK 139, bodajże w Rycerce, ale nie jestem już pewien. Wracając z górskiej wędrówki chciałem sobie skrócić trasę do peronu. Śpieszyłem się, gdyż miałem trochę spóźnienia, a pociąg lada chwila miał się zjawić. Była tam wydeptana wzdłuż torów ścieżka, która wyglądała na uczęszczaną, choć niezbyt często. Gdy do peronu zostało mi około 20-30 metrów ujrzałem wygrzewające się na kamieniu obok dróżki dwie żmije. Nie mogłem ich ominąć, gdyż z obu stron porastały chaszcze, gdzie tych gadów i innych "niespodzianek" mogło być znacznie więcej. Nie było też mowy o wejściu na tory, bo zaraz miał nadjechać pociąg. Musiałem zawrócić i wybrać inną trasę, co skutkowało spóźnieniem się i czekaniem ponad 2 godzin na następny kurs.

[Dodaj nowy komentarz]

Sekcja komentarzy służy wymianie informacji, poglądów, oraz innych informacji pomiędzy użytkownikami Bazy. Prezentowane tutaj treści nie mogą być odbierane jako oficjalne stanowsko administratorów strony w jakiejkolwiek kwestii.
Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Zgłoś redakcji uwagi do pliku | Napisz email do redakcji | Jak dodać nowe zdjęcia?

Linia kolejowa Sokółka – Suwałki (40)

Do zapisu

Trwa zapis, proszę czekać...