OBK logo Ogólnopolska Baza Kolejowa

Linia Warszawa Most – Jabłonna II

Odcinek:

Ostatnia zmiana: 2016-11-26 (opisy)

Informacje o całej linii:
Nazwa: Warszawa Most – Jabłonna II
>W warsztatach zajezdni kolei jabłonowskiej przy stacji [Grochów II](https://www.bazakolejowa.pl/index.php?dzial=stacje&id=11458) (tak się nazywała) zbudowano dwie serie wagonów wąskotorowych. Na bazie metalowych elementów spalonych przez Rosjan wagonów kolei grójeckiej zbudowano typ Grochów, a potem drugi typ oryginalny - Grochów II. (info: Rafał Wodzicki)

Informacje cząstkowe:

Warszawa Most - Jabłonna II (2004-12-04)
(http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34880,1557212.html?as=2&ias=2)

Kolejka jabłonowska

Jerzy S. Majewski 03-07-2003 , ostatnia aktualizacja 03-07-2003 13:00

Kolejka jabłonowska łączyła Jabłonnę z Pragą i Karczewem. Jej główna stacja znajdowała się przy moście Kierbedzia, warsztaty i parowozownie zaś w rejonie obecnego ronda Wiatraczna

Ze stacji w Radości odjechał właśnie ostatni pociąg, gdy pani Waleria przypomniała mężowi: "Zapomniałeś wystrzelić". Pan Ignacy podszedł do biurka, otworzył szufladę, wyjął z niej naładowany pistolet i wyszedł z drewnianego domu letniskowego. Chwilę później rozległ się huk wystrzału. Z oddali, jakby dla towarzystwa, odezwały się pojedyncze strzały.

Historia wydarzyła się wczesnym latem 1914 r. Wystrzały w powietrze kończyły dzień na wielu podwarszawskich letniskach. "Oprócz ludzi przyzwoitych na letniska przyjeżdżają i złodzieje. Dzięki temu powstał obyczaj ostrzeliwania domów. Każdy letnik przed udaniem się na spoczynek uważa za swój święty obowiązek wystrzelić parę razy z rewolweru na postrach. Nie potrzeba dodawać, ze letnicy udają się na spoczynek o najrozmaitszych godzinach" - wyjaśniał ten przedziwny obyczaj felietonista "Tygodnika Ilustrowanego".

Rok wcześniej na letnisku w Radości było nieco spokojniej, jednak od chwili, gdy wiosną 1914 r. oddano do użytku nowy odcinek kolejki z Wawra do Karczewa, pan Ignacy w sklepie na Królewskiej kupił pistolet.

Kolejka arystokratów

Budowę kolei podjęto w 1898 r. Inicjatorem przedsięwzięcia było Towarzystwo Akcyjne Wąskotorowej Drogi Żelaznej Jabłonna - Wawer. Utworzyli je miejscowi kapitaliści i właściciele posiadłości podwarszawskich. Jak pisał Bogdan Pokropiński w "Wąskich torach", znaleźli się tu m.in. Krzysztof Kiersnowski, na którego nazwisko wydano koncesje, Ksawery hr. Branicki, Feliks hr. Czapski, August hr. Potocki, hrabia Jan Zamoyski i inż. Stanisław Roszkowski. Zaraz po zakończeniu budowy kolejkę sprzedano księciu Stefanowi Lubomirskiemu i Tomaszowi hr. Zamoyskiemu. Dyrektorem zarządzającym został inżynier komunikacji Bartłomiej Popławski.

W maju 1899 r. zaczęto układanie torów od mostu Kierbedzia w kierunku Jabłonny, potem zaś w stronę Wawra. Otwarcie kolejki nastąpiło w listopadzie 1900 r., odcinek do Wawra uruchomiono 4 stycznia 1901 r. Główne budynki stacyjne wznosiły się w Jabłonnie, Wiśniewie, przy Moście (stacja Most) na Grochowie i w Wawrze. Już w 1903 r. podchwycono pomysł przedłużenia kolejki aż do Karczewa, ale wtedy zabrakło pieniędzy. Ostatecznie linię wydłużono w latach 1912-14. Stało się tak dzięki utworzeniu w 1911 r. Towarzystwa Akcyjnego Warszawskich Dróg Żelaznych Podjazdowych, w skład którego weszły kolejki Wilanowska, Grójecka i Jabłonowska. Większościowy pakiet akcji miał kapitał belgijski, który - jak ustalił Pokropiński - dopomógł w sfinansowaniu nowego taboru dla trzech kolejek i w modernizacji ich infrastruktury. Nowe szyny z Wawra do Karczewa były cięższe niż kładzione wcześniej. Budowa wiązała się z dużą inwestycją inżynieryjną, jaką był nowy sześcioprzęsłowy most o żelbetowej konstrukcji przerzucony przez Świder. Do dziś zachował się ślad kolejki od Anina po Falenicę w przebiegu obecnych ulic Mrówczej i Mozaikowej.

Drewniana stacja

W stronę Wawra, dalej zaś Kaczego Dołu (potem Międzylesia), Borkowa, Radości, Miedzeszyna, Falenicy, Michalina, Józefowa, Świdra, Otwocka i Karczewa większość letników odjeżdżała ze stacji Most, o której już w tym cyklu pisałem. Pierwszym przystankiem, jaki mijali, była Rogatka Moskiewska (później Kamionek), a po kilkunastu minutach jazdy w żółwim tempie - Grochów. Tory kolejki ze stacji Most biegły wzdłuż brzegu Wisły, po czym gwałtownie zakręcały w Zamoyskiego i podążały wzdłuż Grochowskiej.

Stacja Grochów znajdowała się w rejonie dzisiejszego ronda Wiatraczna, u zbiegu obecnych Grochowskiej, al. Waszyngtona i Wiatracznej po stronie północnej. Był to dość duży i długi parterowy budynek z drewna, z kasami, poczekalniami i pomieszczeniami zawiadowców. Elewacja od peronu z lewej strony ożywiona była dość wydatnym ryzalitem zwieńczonym czymś w rodzaju trójkątnego szczytku z rozrzeźbioną konstrukcją z belek, podobnego do tych, jakie upiększały elewacje pensjonatów na linii otwockiej. Całość nie prezentowała się jednak zbyt urodziwie. Ponad budynek dworca wyrastała wysoka, drewniana wieża ciśnień. Tuż obok stanęła główna parowozownia kolejki i warsztaty kolejowe. Od toru rozwidlała się bocznica omijająca od tyłu budynek dworcowy i rozwidlająca się na siedem torów.

Kolejna bocznica powstała także na północnym odcinku linii w kierunku Jabłonny. Była to bocznica dowozowa i odchodziła ze stacji przy Rogatkach Petersburskich (Golędzinów). Dochodziła do torów linii nadwiślańskiej, tam też urządzono tory przeładunkowe. Drewniane były początkowo także inne stacje i przystanki kolejki. Żadna z nich nie była urodziwa. Dworzec końcowy w Jabłonnie przypominał stodołę, chyba najgorzej zaś prezentowała się "reprezentacyjna" stacja Most. Początkowo nawet dość ładna, z czasem obrosła taką ilością bud, że przypominała monstrualny slums.

Rwetes i popychania

W niedziele na stacjach panował nieopisany harmider. Tłok w kolejce i bałagan na dworcach były przez wiele lat stałym tematem warszawskich satyryków i felietonistów.

Tak atmosferę w kolejce Jabłonna - Most - Karczew opisywano w 1912 r. na łamach "Tygodnika Ilustrowanego": "Wszyscy letnicy są niesłychanie gościnni. Nie tylko proszą, ale wprost domagają się, aby ich odwiedzano. I do tych zaprosin dodaje się serdeczną przestrogę: Tylko prosimy nie w niedzielę. Przestroga jest życzliwa, bo na przystankach kolejowych rozgrywają się sceny, jakie gdzieniegdzie można widzieć tylko podczas paniki przy wielkich katastrofach. Mężczyźni znęcają się nad kobietami, kobiety nad dziećmi, dzieci popychają staruszków i nie mają uszanowania dla kalek, słowem - piekło".

W latach międzywojennych stan części drewnianych budynków był tak fatalny, że właściciele kolejki podjęli decyzję o budowie niewielkich, za to malowniczych dworców kolejowych. Powstały one w latach 1923-25. Wzniesiono też efektowny budynek stacji Most. Projekt wszystkich obiektów sporządził Konstanty S. Jakimowicz.

Stacja Wawer przetrwała do dziś. Jak pisała Monika Kuhnke w "Spotkaniach z zabytkami", architekt miał za zadanie wypracowanie dworca wzorcowego, który w zależności od potrzeb mógł być powiększany. I tak budynek w Wawrze został powtórzony w Otwocku. Pierwotnie składał się z dwóch zespolonych części. Stanowiły one rodzaj modułu, który w mniejszej skali zastosowano na stacjach w Międzylesiu, Falenicy (dziś Obszarowa 17), Świdrze i Karczewie.

Władze miasta starały się usunąć kolejkę z Grochowskiej. Zwłaszcza po tym, jak w 1925 r. równolegle do torów kolejowych poprowadzono linię tramwajową. U schyłku lat 30. konflikt między właścicielami kolejki a miastem zaostrzył się. Jak pisze Bogdan Pokropiński, właściciele przynagleni groźbą eksmisji z Warszawy wybudowali w 1937 r. murowaną halę warsztatową w Karczewie, zlikwidowali zaś warsztaty przy stacji Grochów. Minister komunikacji zarządził jednak, że kolejka zostanie zlikwidowana po 1 listopada 1939 r.

Drewniane budynki stacji Grochów spłonęły podczas wrześniowego oblężenia Warszawy. 1 listopada 1939 kolejki jabłonowskiej nie zamknięto. W 1945 r. przeszła pod przymusowy zarząd państwowy, a w 1949 r. została znacjonalizowana i przejęta przez PKP. W 1952 r. zlikwidowano odcinek od stacji Most do Otwocka, trasa od stacji Most do Jabłonnej dotrwała do 1956 r., w 1963 r. zamknięto zaś ostatni odcinek - z Otwocka do Karczewa.

Letnie wagony i dymiące parowozy

"Że też tyle dymu mieści się w takim małym parowozie" - utyskiwali przed 1914 r. pasażerowie kolejki jabłonowskiej. Jak ustalił Bogdan Pokropiński, w 1901 r. pierwszy tabor kolejki składał się z siedmiu parowozów, dziewięciu wagonów osobowych, 39 wagonów osobowych odkrytych - tzw. letniaków i tyluż towarowych. Wagony i parowozy zakupiono w fabrykach niemieckiej firmy Orenstein & Koppel (fabryka miała filię na Kole), a wagony letnie i towarowe u Władysława Gostyńskiego z Warszawy. Przed 1914 r. podczas budowy linii do Karczewa kupiono siedem parowozów z podmoskiewskiej fabryki w Kołomnie, zaś w warszawskiej firmie Lilpop Rau i Loewenstein - pulmanowskie wagony osobowe.

Rozmowy o Badzie w Kaczym Dole

"Nikt na świecie nie zna Europy tak, jak letnicy podwarszawscy. Gdy słucha się rozmowy przy obiedzie w którymkolwiek z pensyonatów, można pomyśleć, że to uczta jubileuszowa konduktorów wagonów sypialnych. Z ust do ust padają tylko wyrazy: Bad Landeck, Wiesbaden, Drezno, Monachium, Kissingen, Interlakeen, Lucerna. I temu wszystkiemu przeciwstawia się jakiś malowniczy Kaczy Dół, twardo brzmiące Pyry czy aksamitnie miękki Milanówek. Wrogowi bym nie życzył być Kaczym Dołem".

"Tygodnik Ilustrowany" 1912

Rodzinnie u Temlerów

Już artykuł z 30 maja o fabryce Pfajffra - tak się u nas w domu mówiło - wzruszył mnie, ale dobił mnie pan artykułem o fabryce Temlera. Ja urodziłem się na terenie fabryki w 1923 r. Tam poznali się i mieszkali aż do Powstania moi rodzice. Tam urodził się, spedził dzieciństwo i rozpoczął naukę zawodu garbarza mój ojciec Zdzisław Rozenfeld. Tam poznali się moi dziadkowie Bolesław Rozenfeld i Bronisława Tomczak. Tam dziadek mieszkał i pracował przynajmniej do swojej śmierci w 1939 r. Opisywane wspomnienia pana Czajki pokrywają się z tym, co wspominają rodzice i babcia. Ja dobrze pamiętam teren garbarni po wojnie. Ojciec pracował tam do 1953 r., a ja bywałem na imprezach choinkowych. Ojciec z dumą oprowadzał mnie po całym zakładzie i pokazywał miejsca związane z historią jego życia. Brakuje mi w pańskim artykule jedynie informacji o powojennych losach rodziny Temlerów. We wspomnieniach moich rodziców i babci byli to bardzo zacni ludzie, podobnie jak wspomniane w artykule rodziny Gadalińskich i Piradoffów. Potwierdza to również w swym opowiadaniu pan Czajka. Więź z fabryką to było coś więcej, nawet wiele więcej niż miejsce pracy. To była więź wręcz rodzinna. Jeszcze wiele lat po wojnie ojciec zawsze mógł liczyć na ich pomoc i nigdy sam nie odmówił pomocy. W równym stopniu dotyczyło to dyrektora Gadalińskiego, jak i czeladnika Rozenfelda.

Wojciech Rozenfeld

Jerzy S. Majewski

Stacje i mijanki (stan z 1950 roku):

MOST 00,00 km

Pelcowizna 4,91 km

Wiśniewo 9,42 km

Henryków 10,31 km

Buchnik 14,33 km

JABŁONNA II 17,00 km (info: Wojciech Ratajczak, 2005-06-27)

Jeżeli masz jakieś materiały, które powinny Twoim zdaniem znaleźć się na tej stronie - wyślij je do nas.
Uzupełnij dane  | Napisz email do redakcji |

Komentarze:

[Dodaj nowy komentarz]

Bardzo prosimy o zamieszczanie komentarzy merytorycznych i napisanych w sposób kulturalny. Dzięki temu czytanie ich będzie dla wszystkich przyjemniejsze. Redakcja zastrzega sobie prawo odrzucania, usuwania, bądź niezmieniającą merytorycznego przekazu ingerencję w treść komentarzy (moderację) bez podania przyczyny.

Linia kolejowa Warszawa Most – Jabłonna II

Do zapisu

Trwa zapis, proszę czekać...